Księga Gości | O mnie | Serwis eKobieta | Oficjalna strona D.S. | Rodzinna | Diety
Dorota Strugała

ptaki bez gniazd

bezpowrotnie zagubiły wiosny

nim się przyzwyczają
znów ruszymy

kołując
szukamy wolnych gałęzi

by osiedlić się pod jemiołą


anyżowe tajemnice

rozsiewam w pamięci
zapachy z dzieciństwa

migdałowe anyżowe
białe cukierki
zachłannie wybierane z paczki

schowane
jak w szafie
zielone jabłuszko

na czarną godzinę

zamykam się w głębinie
olejków eterycznych

Spacerologia

przemierzając
w zaciśniętej
piąstka

słucha
i pytań tyle
ile kroków

postawi
nim świat
zrobi się całkiem mały

a tata zadumany

myśli
czy ze wszystkim zdąży.

2004r.

pośród babcinej szafy

zapachniało naftaliną
po tylu zmianach
tylko za drzwiami szafy tak samo
dawno temu
pokochałam kapelusze

na dnie wspomnień
szukam filcowego

moda powraca
na pisanie piórem
kwaśne jabłka
i dawne węgierki

szafa jest wielka jak zawsze
drzwi podbite lustrem
uśmiecha się z niego
mała dziewczynka
w dziadkowym kapeluszu







nad przepaścią

porcelanowy pajacyk pociesza uśmiechem
ciekawskie rączki wytarły kurz

odmierzam czas

od kącika do kącika
usta dziecka
dodają siły

muszę im powiedzieć
że też ugrzęzną na tej linie


słoneczny dzień zimy

odpoczywam
obok odgłosów domu
przyprawionego dziś
laurowym i czosnkiem

dłonie
w wierszu i pianie
zatapiam
segreguję słowa
i salaterki


rozciągnęłam koci grzbiet
w mojej ludzkiej skórze
nieludzko spełniona


w mieście

biała noc
zalotnie zagląda
wyciszone domu spojrzenie
przeczesuję palcami
kosmyki zdarzeń

nie śpią zwierzęta
i zegar
usnęła żarówka
na zawsze
by zaskoczył blask
nocy prawdziwej

1 marzec 05r.


na urodziny

słońce pomazało szyby
spływa sepia z kominów

z radosnych półsłówek
wymyka się tajemnica

błyszczy

szaleńczo szczęśliwa
laurka z pomocą taty
i dwa tulipany
niemiłosiernie żółte

ściskają


***

"czarownice mają oczy
z cieńkiego zielonego szkła"


czekam. dzieciom kolor zmienia się
przed dziesiątą wiosną. podobno. to był świat.

być córką czarownicy. obsypuję
wrzosami w kamieniu. a oni marzą
i topią się w głębi. zielone
szklane oczy. mają tylko koty
nie ufam. córki czarownicy
dziedziczą

25 sierp.04r.

*** (wiersze odkurzone)

Lubię, gdy zamykasz żaluzje
to tak jakbyś tylko dla mnie
otwierał swoje oczy

zamykasz świat
na dwa spusty
w garści mieszkania

wszystko
moje

śmiech, który wybrzmiewa
w klatce kanarka
i
złość
już blednie

zamknij...

z naszych ciał
noc ulepimy


taka ona (wiersze odkurzone)

dawno przestała cerować
i wieszać ażurowy
świat pokochał szarzyznę
nie szaroniebieską tęczówkę

kiedy plotła źdźbła
lub żyto łuskała na pośladkach
zasłonki były błękitne
i na kant szczęśliwe

dziś tylko czasem
we śnie drepcze w czułość

2003r.

Kadruję dzień

Połączenie biało-złotego z ołowiem
pięknie wychodzi na zdjęciach

Kadruję dzień
ostrość na czarnych sosnach

motyw kominów jest nieistotny

w każdej kropli
zaschniętej na szybie
historia tegorocznej zimy


na lato

pozwolić spotkać się stopom z taflą wody
w czerwcowych, wschodzących
promieniach. cisza świtania.

zgnietliśmy poziomki
pachną. po piersiach.

stęskniona pamiętam
smak jeżyn z sokowirówek.

17.03.04r.


jesień

już cię kocham

za pachnący deszcz
i parujące chodniki

za szelestów szelest
który bordowo buty moje opatuli
i za ten serial co trwa

za to że bać się każesz

ja wiem,
każda zmarszczka jest śliczna
przyzwyczaję się następnej jesieni

2003r.

przygotowania

do zimy
w słoikach smaki lata
pikanterii dodają
nie słodkie dni

gospodyni z charakterem
czy dżemy z goryczką
etykietka

wklepuję masło kakaowe
by nie zblednąć

6 wrzesień 05r.


Babcia Agnieszka

strudzona
dzień z kurami spać wysyła
sama
nim pod zimne pierzyny się ułoży
pamięta
o ciepłym mleku
i dobranoc z pacierzem
by noc nie była upiorna

cicho
by snów naszych nie spłoszyć
wstanie
nim dzień
i będzie gotowa
z imbrykiem herbaty
wśród słonecznych

łagodna
gdy w puszkach mąka z cukrem

ma zawsze ładne imię
babcia Agnieszka

18.03.05r.

dziewięć godzin

spuchnięty makijaż, świt zbyt wczesny
tusz. ostatnim pociągnięciem
nierozsmarowane masło. Hania śpi
znów mówiła w nocy, przerwała sen.

ciskam wzrokiem w skrzypiące drzwi,
rzucam szlafrok i spojrzenie
senne powieki.

trzydzieści minut tramwaj, tor, tok
przerwa śniadaniowa.
myślę. zagubiony miś
trzydzieści minut siatka, mleko, chleb, co na obiad
pospływał makijaż

poczytaj mi mamo
przepraszam znów zasnęłam Haniu

*** (bo czar kiedyś pryśnie)

nie pamięta kiedy przestała płakać

z zamyślenia wyrwały ją
ich stopy na trzy. i raz i dwa
w siebie spojrzenia

zaszkliły się myśli

jego ostatni kieliszek
zatopił się z dłonią w falbankach

przestała
w słabości a może w sile

popatrz jak inni tańczą

29 sierpień 05r.

o mężczyznach i nie tylko

późna pora sprzyja romansom


cieniom pod oczami
sprzyjają półmroku cienie

dziś ich nie dostrzegłeś
rano wydała Ci się inna
znów ta, co mówi za dużo
i już nie jest taka piękna

późny wiek sprzyja tylko mężczyznom




pożegnanie

„Czemu właśnie w tej chwili, gdy odejść mi pora,
pieścisz oczy, nim spojrzą w czar lasów i łąk?”


zatrzymujesz sekundy

teraz
musimy jak najwięcej zapamiętać

na nasze nieistnienie odkochanie
na brak czarów

nie mówisz
znaczysz ślad
by noc ani krople...

o samotną kąpiel jesteś zazdrosny

choć nie wchodzisz nigdy
nie zostawiam Cię na wycieraczce

zasypiam
z niezmytym z powiek pocałunkiem



Stwórz własną stronę w serwsie poeci.com

ACTON | Wirtualne kartki | Muzyczna.com| Ogłoszenia | Dla webmastera | Katalog stron | Program Partnerski


Wyślij wiadomość e-mail
Twój
e-mail:
Treść: