ptaki bez gniazd
bezpowrotnie zagubiły wiosny
nim się przyzwyczają
znów ruszymy
kołując
szukamy wolnych gałęzi
by osiedlić się pod jemiołą
anyżowe tajemnice
rozsiewam w pamięci
zapachy z dzieciństwa
migdałowe anyżowe
białe cukierki
zachłannie wybierane z paczki
schowane
jak w szafie
zielone jabłuszko
na czarną godzinę
zamykam się w głębinie
olejków eterycznych
Spacerologia
przemierzając
w zaciśniętej
piąstka
słucha
i pytań tyle
ile kroków
postawi
nim świat
zrobi się całkiem mały
a tata zadumany
myśli
czy ze wszystkim zdąży.
2004r.
pośród babcinej szafy
zapachniało naftaliną
po tylu zmianach
tylko za drzwiami szafy tak samo
dawno temu
pokochałam kapelusze
na dnie wspomnień
szukam filcowego
moda powraca
na pisanie piórem
kwaśne jabłka
i dawne węgierki
szafa jest wielka jak zawsze
drzwi podbite lustrem
uśmiecha się z niego
mała dziewczynka
w dziadkowym kapeluszu
nad przepaścią
porcelanowy pajacyk pociesza uśmiechem
ciekawskie rączki wytarły kurz
odmierzam czas
od kącika do kącika
usta dziecka
dodają siły
muszę im powiedzieć
że też ugrzęzną na tej linie
słoneczny dzień zimy
odpoczywam
obok odgłosów domu
przyprawionego dziś
laurowym i czosnkiem
dłonie
w wierszu i pianie
zatapiam
segreguję słowa
i salaterki
rozciągnęłam koci grzbiet
w mojej ludzkiej skórze
nieludzko spełniona
w mieście
biała noc
zalotnie zagląda
wyciszone domu spojrzenie
przeczesuję palcami
kosmyki zdarzeń
nie śpią zwierzęta
i zegar
usnęła żarówka
na zawsze
by zaskoczył blask
nocy prawdziwej
1 marzec 05r.
na urodziny
słońce pomazało szyby
spływa sepia z kominów
z radosnych półsłówek
wymyka się tajemnica
błyszczy
szaleńczo szczęśliwa
laurka z pomocą taty
i dwa tulipany
niemiłosiernie żółte
ściskają
***
"czarownice mają oczy
z cieńkiego zielonego szkła"
czekam. dzieciom kolor zmienia się
przed dziesiątą wiosną. podobno. to był świat.
być córką czarownicy. obsypuję
wrzosami w kamieniu. a oni marzą
i topią się w głębi. zielone
szklane oczy. mają tylko koty
nie ufam. córki czarownicy
dziedziczą
25 sierp.04r.
*** (wiersze odkurzone)
Lubię, gdy zamykasz żaluzje
to tak jakbyś tylko dla mnie
otwierał swoje oczy
zamykasz świat
na dwa spusty
w garści mieszkania
wszystko
moje
śmiech, który wybrzmiewa
w klatce kanarka
i
złość
już blednie
zamknij...
z naszych ciał
noc ulepimy
taka ona (wiersze odkurzone)
dawno przestała cerować
i wieszać ażurowy
świat pokochał szarzyznę
nie szaroniebieską tęczówkę
kiedy plotła źdźbła
lub żyto łuskała na pośladkach
zasłonki były błękitne
i na kant szczęśliwe
dziś tylko czasem
we śnie drepcze w czułość
2003r.
Kadruję dzień
Połączenie biało-złotego z ołowiem
pięknie wychodzi na zdjęciach
Kadruję dzień
ostrość na czarnych sosnach
motyw kominów jest nieistotny
w każdej kropli
zaschniętej na szybie
historia tegorocznej zimy
na lato
pozwolić spotkać się stopom z taflą wody
w czerwcowych, wschodzących
promieniach. cisza świtania.
zgnietliśmy poziomki
pachną. po piersiach.
stęskniona pamiętam
smak jeżyn z sokowirówek.
17.03.04r.
jesień
już cię kocham
za pachnący deszcz
i parujące chodniki
za szelestów szelest
który bordowo buty moje opatuli
i za ten serial co trwa
za to że bać się każesz
ja wiem,
każda zmarszczka jest śliczna
przyzwyczaję się następnej jesieni
2003r.
przygotowania
do zimy
w słoikach smaki lata
pikanterii dodają
nie słodkie dni
gospodyni z charakterem
czy dżemy z goryczką
etykietka
wklepuję masło kakaowe
by nie zblednąć
6 wrzesień 05r.
Babcia Agnieszka
strudzona
dzień z kurami spać wysyła
sama
nim pod zimne pierzyny się ułoży
pamięta
o ciepłym mleku
i dobranoc z pacierzem
by noc nie była upiorna
cicho
by snów naszych nie spłoszyć
wstanie
nim dzień
i będzie gotowa
z imbrykiem herbaty
wśród słonecznych
łagodna
gdy w puszkach mąka z cukrem
ma zawsze ładne imię
babcia Agnieszka
18.03.05r.
dziewięć godzin
spuchnięty makijaż, świt zbyt wczesny
tusz. ostatnim pociągnięciem
nierozsmarowane masło. Hania śpi
znów mówiła w nocy, przerwała sen.
ciskam wzrokiem w skrzypiące drzwi,
rzucam szlafrok i spojrzenie
senne powieki.
trzydzieści minut tramwaj, tor, tok
przerwa śniadaniowa.
myślę. zagubiony miś
trzydzieści minut siatka, mleko, chleb, co na obiad
pospływał makijaż
poczytaj mi mamo
przepraszam znów zasnęłam Haniu
*** (bo czar kiedyś pryśnie)
nie pamięta kiedy przestała płakać
z zamyślenia wyrwały ją
ich stopy na trzy. i raz i dwa
w siebie spojrzenia
zaszkliły się myśli
jego ostatni kieliszek
zatopił się z dłonią w falbankach
przestała
w słabości a może w sile
popatrz jak inni tańczą
29 sierpień 05r.
o mężczyznach i nie tylko
późna pora sprzyja romansom
cieniom pod oczami
sprzyjają półmroku cienie
dziś ich nie dostrzegłeś
rano wydała Ci się inna
znów ta, co mówi za dużo
i już nie jest taka piękna
późny wiek sprzyja tylko mężczyznom
pożegnanie
„Czemu właśnie w tej chwili, gdy odejść mi pora,
pieścisz oczy, nim spojrzą w czar lasów i łąk?”
zatrzymujesz sekundy
teraz
musimy jak najwięcej zapamiętać
na nasze nieistnienie odkochanie
na brak czarów
nie mówisz
znaczysz ślad
by noc ani krople...
o samotną kąpiel jesteś zazdrosny
choć nie wchodzisz nigdy
nie zostawiam Cię na wycieraczce
zasypiam
z niezmytym z powiek pocałunkiem
|