
Chwile ulotne
Dotyku tkliwość i serca bicie,
i noc co milczy.
I nieprzytomne oczy i ręce,
twój szept: - Najmilszy...
Za szczęścia chwile, na pożegnanie
wiersz prosty, krótki.
Ja chcę uwierzyć: to miłowanie,
więc czemu – smutki?
Miłości chwilo – jakże cię łatwo
spłoszyć lub zatruć.
Weź więc tę chwilę w dłonie jak światło,
osłoń od wiatru.

Agnieszce
Chciałbym ze słońca promieni
utkać ci szatę powiewną.
Chciałbym z kwiecia rajskiego
uścielić ci łoże wspaniałe.
Chciałbym z białych obłoków
spiętrzyć ci miękkie wezgłowie.
Chciałbym z niw urodzajnych
złotą przykroić ci pościel.
Chciałbym z piany potoków
poduszkę ci włożyć pod głowę.
Chciałbym z nocy bezśpiewnej
wyczarować ci szepty miłości.
Żebyś sen piękny wyśniła...

Byłaś chwilą
Już papieros ledwie się żarzy
i sen oczy przesłania muślinem.
Patrzę w noc, w noc bez twojej twarzy,
jak w kieliszek z niedopitym winem.
Wiatr cię przywiał i zabrał cię wiatr,
chwila ciszy trwała za krótko.
Tyle mogło się jeszcze wydarzyć,
lecz odeszłaś jak cień - po cichutku.
Zbladł już księżyc, szary dzień nadchodzi,
smutny dzień bez twego spojrzenia.
I papieros znowu się żarzy.
Nie ma ciebie - nawet cienia nie ma...
|