Janusz Kwiek

Słowo od autora
Napisz do mnie<% end if %> <% if not f1_filename %>


Słowo od autora
Odrobina refleksji
Nieco o kochaniu
Górskie wędrowanie
Groch z kapustą
Haiku i coś jeszcze

Księga Gości


GG:


poeci.com
Strona T.Chłopczyka

O sobie

Uff, pisanie o sobie to trudna sztuka. Ale ewentualnym Czytelnikom należy się szczypta informacji o autorze. Muszę więc spróbować – z nadzieją, że nie zostanę posądzony o psychiczny ekshibicjonizm...

Mieszkam w Piasecznie pod Warszawą. Mój wiek jest bliżej nieokreślony. Mogę mieć 10, 20, 50, 100 lat – wszystko zależy od pogody i wskazań biorytmów.

Dlaczego piszę wiersze? Myślę, że jest to jakaś forma wewnętrznego oczyszczenia. Może to zabrzmi nieco pretensjonalnie, ale po napisaniu wiersza czuję się lepszy i bogatszy. W moim zawodzie elektronika liczy się bezduszna logika i precyzja. Dobrze jest czasami przeskoczyć do innego stanu świadomości - w którym prawa fizyki nie są najważniejsze.

Jako amator czuję się niezależny od wszelkich mód, układów i koterii. Piszę tak, jak mi w duszy gra – raz białym wierszem, raz rymowanym, raz na wesoło, raz na smutno, raz żartem, raz poważnie. Póki co, staram się unikać tak zwanego „własnego stylu”. Cenię sobie różnorodność - nie tylko w poezji.

Moim drugim hobby są szachy, a pasją i miłością – góry. Wędrówki po górskich bezdrożach zaowocowały cyklem kilkunastu wierszy pod wspólnym tytułem: „Górskie wędrowanie”. Oto fragment:

Kiedy słońce na szczytach gór
porozrzuca wielobarwne ognie,
jest nietaktem używanie słów.
Trzeba patrzeć. I milczeć pokornie...

I to byłoby tyle. Teraz zapraszam do mojego wierszowanego świata. I oczywiście, również do Księgi Gości.
Dodam jeszcze, że raz w miesiącu strona będzie częściowo aktualizowana.

Na początek – dwa wiersze o wierszach.

Odpływy

Na łódkę poezji wchodzę nocą
nie ma tu steru ani światła
wiatr popycha w ciemność
brzeg się zatraca.

A na maszcie wyobraźni
niesforne myśli jak flagi trzepocą
obrazy z głębin wyczarowane
na granatowym niebie rozpinam.

Pod zmęczonymi palcami
przelatują słowa wichry słowa róże
z szumu fal wydobywam metafory
poranną zorzę wierszem witam.

Wiem
nadejdzie nowa noc
i znów na nowe wpłynę morze.

Wędrówki wiersza

Nocą, gdy miasto śpi,
wyrwany z myśli,
bezimienny,
podrywa się do lotu.

Zagląda w okna,
słucha szeptów miłości,
przenika w znaczenia snów.

A potem wraca deszczem,
opada mgłą,
tuli się rosą do trawy.
Wtedy nadaję mu imię.

Czasem spada gwiazdą.
Nieostrożnie rozbija się
na kawałki ze słów.

Osierocone słowa,
pozbawione kontekstu,
ukrytych znaczeń i odniesień,
wyjęte z metafor,
wracają na swoje miejsce
do słownika.

Samotne wśród tysięcy słów,
znowu czekają na poetę.




Webmaster / Edycja

ACTON / MotoPoland / Euro-Biznes / Webkurier / Classified / Hot Links