<% end if %>
<% if not f1_filename %>

Słowo od autora
Odrobina refleksji
Nieco o kochaniu
Górskie wędrowanie
Groch z kapustą
Haiku i coś jeszcze
 Księga Gości

GG:


poeci.com
Strona T.Chłopczyka
|

O sobie
Uff, pisanie o sobie to trudna sztuka. Ale ewentualnym Czytelnikom należy się szczypta informacji o autorze. Muszę więc spróbować – z nadzieją, że nie zostanę posądzony o psychiczny ekshibicjonizm...
Mieszkam w Piasecznie pod Warszawą. Mój wiek jest bliżej nieokreślony. Mogę mieć 10, 20, 50, 100 lat – wszystko zależy od pogody i wskazań biorytmów.
Dlaczego piszę wiersze? Myślę, że jest to jakaś forma wewnętrznego oczyszczenia. Może to zabrzmi nieco pretensjonalnie, ale po napisaniu wiersza czuję się lepszy i bogatszy. W moim zawodzie elektronika liczy się bezduszna logika i precyzja. Dobrze jest czasami przeskoczyć do innego stanu świadomości - w którym prawa fizyki nie są najważniejsze.
Jako amator czuję się niezależny od wszelkich mód, układów i koterii. Piszę tak, jak mi w duszy gra – raz białym wierszem, raz rymowanym, raz na wesoło, raz na smutno, raz żartem, raz poważnie. Póki co, staram się unikać tak zwanego „własnego stylu”. Cenię sobie różnorodność - nie tylko w poezji.
Moim drugim hobby są szachy, a pasją i miłością – góry. Wędrówki po górskich bezdrożach zaowocowały cyklem kilkunastu wierszy pod wspólnym tytułem: „Górskie wędrowanie”. Oto fragment:
Kiedy słońce na szczytach gór
porozrzuca wielobarwne ognie,
jest nietaktem używanie słów.
Trzeba patrzeć. I milczeć pokornie...
I to byłoby tyle. Teraz zapraszam do mojego wierszowanego świata. I oczywiście, również do Księgi Gości.
Dodam jeszcze, że raz w miesiącu strona będzie częściowo aktualizowana.
Na początek – dwa wiersze o wierszach.

Odpływy
Na łódkę poezji wchodzę nocą
nie ma tu steru ani światła
wiatr popycha w ciemność
brzeg się zatraca.
A na maszcie wyobraźni
niesforne myśli jak flagi trzepocą
obrazy z głębin wyczarowane
na granatowym niebie rozpinam.
Pod zmęczonymi palcami
przelatują słowa wichry słowa róże
z szumu fal wydobywam metafory
poranną zorzę wierszem witam.
Wiem
nadejdzie nowa noc
i znów na nowe wpłynę morze.

Wędrówki wiersza
Nocą, gdy miasto śpi,
wyrwany z myśli,
bezimienny,
podrywa się do lotu.
Zagląda w okna,
słucha szeptów miłości,
przenika w znaczenia snów.
A potem wraca deszczem,
opada mgłą,
tuli się rosą do trawy.
Wtedy nadaję mu imię.
Czasem spada gwiazdą.
Nieostrożnie rozbija się
na kawałki ze słów.
Osierocone słowa,
pozbawione kontekstu,
ukrytych znaczeń i odniesień,
wyjęte z metafor,
wracają na swoje miejsce
do słownika.
Samotne wśród tysięcy słów,
znowu czekają na poetę.
|
 |
|
 |