poeci.com | O mnie | Rodzinna | Ekobieta | Index WWW | Muzyka
Hania Goszyc

zimowe wieczory pachną pomarańczą

skwierczą złociste iskierki w kominku
za oknem kraina mlekiem płynąca

migdałowe płatki tulą się do szyb
a ja tylko uczę się kochać na nowo

i raduję się tą chwilą ulotną jak tęcza
śpiewam i tańczę i jem pomarańcze


(Z cyklu Zimowe wieczory pachną pomarańczą)


biała magia

poranny mróz rzeźbi w szybach
malutkie zimowe historyjki

najchętniej przykleiłabym nos
do okna jak do szklanego ekranu
zapominając o śmiertelnych sprawach

zatapiam dłoń w białym puchu
śnieg jakby bardziej wrażliwy na dotyk
delikatnie rozpływa się w dłoniach

jakże ulotna bywasz chwilo
"jesteś - a więc musisz minąć
miniesz - a więc to jest piękne"


(Z cyklu Zimowe wieczory pachną pomarańczą)



Z paryskiej szkatułki

W kuluarach aż huczy od plotek:
Najlepsze kasztany są na Placu Pigalle,

a wino zimą – tylko grzane,
które gotuje w żyłach krew
i bruka w złotych czarkach
śnieg co prószy niewinnie.

Sen tylko w ramionach czasu,
z jego fotografią pod powieką.

Zasypiam w marcepanach
wieczność na wyciągnięcie ręki.


Za pięć minut będą Święta

Przed domem radosne dzieci
beztrosko lepią bałwana,

do kuchni wabi zapachem
ciepły jeszcze sernik babci.

Pod księżycową latarnią
całują się zakochani,
mrozik figlarz podszczypuje
ich czerwone nosy.

Błyszczą kolorowe drzewka
na tle atłasowej nocy,

poruszenie na ulicach,
Jezus jest już blisko.

Niech ptaki nie spieszą się
z powrotem do kraju,
my tu mamy wojnę na śnieżki.


(Z cyklu Zimowe wieczory pachną pomarańczą)



pomarańczowe wieczory

teraz gdy mróz szczypie w nosy
wieczory pachną pomarańczą

ogrzewam zziębnięte serce
sącząc herbatą z kardamonem

płoszę posępne cienie na ścianie
wskrzeszając nadzieję na jutro

trzeba szeroko zamkniętych oczu
by obudzić w sobie zmysły


(Z cyklu Zimowe wieczory pachną pomarańczą)


moje oczy są niebieskie

za oknem noc oddycha miarowo

cierpkość wytrawnego wina
związany język rozpina

ogień tańczy kolorami w kominku
przeklina nieunikniony świt

tak to już bywa nieodwracalnie
że każda zmarszczka odlicza czas

uciekam w głąb własnych źrenic
gdzie rzeczywistość wyrasta z marzeń

moje oczy są niebieskie



(Z cyklu Zimowe wieczory pachną pomarańczą)


przed snem

w radiu meldują
że święta już blisko

funduję sobie
filiżankę małej czarnej
z dwiema kostkami
słodkiej białej śmierci
na gorsze spanie

za oknem błyszczy
kryształowa śnieżna plama

choć niebo bezgwiezdne
noc taka jasna

przekładając nogę na nogę
liczę zmarszczki tapetom

w dłoniach trzymam
cały mój wielki świat
zamknięty w jednym
małym tomiku



(Z cyklu Zimowe wieczory pachną pomarańczą)


taki taniec

jestem paradoksem
na jego ustach

taka słodko - gorzka
kiedy obieram
pomarańcze ze skórek

taka ironiczna po obu
stronach jego ramion
jak anioł i demon

tańcząc na pajęczynie czasu
uczę się ciałem
swe wahanie malować

kochać i tracić czy
pragnąć i żałować



(Z cyklu Zimowe wieczory pachną pomarańczą)



wehikuł czasu

pustką szeleści czysta kartka
niepewnie rzucona na wiatr

tabula rasa

świat ogląda przez matowe pryzmaty
słowem zaznacza swoją przestrzeń

tutaj gdzie wszystko
ma swój koniec i początek
prawa dyktuje cedrowy
zegar z martwą wskazówką

cisza mówi mi wszystko


bez złudzeń

moje sukienki przekwitły w szafie
jak ostatnie letnie kwiaty na łące

z rozczochranych włosów
wyczesuję nieziszczone sny

lód nie topi się już w dłoni
i nie zawsze jest czas na wiarę

litery poskładane w zdania
nabierają wymownych kształtów

stłamszone emocje gubiąc ducha czasu
obrastają pajęczyną w kieszeniach

i snują się naiwne nocne ucieczki
w ramiona zgubnych wzruszeń


cud z bocianem w tle

na wiosnę bocian siada
na parapecie okna sypialnianego

a potem już tylko te słynne przejścia
ze śmiechu w płacz
z płaczu w śmiech
takie ludzkie typowo kobiece
a niepojęte irracjonalne
dla męskiego szkiełka

nagłe bóle głowy
i popołudniowe zmęczenie
skurcze spazmy i poranne mdłości

w perfidnej formie zaklęte
bądź to łaskotki bądź tortury
nierówny oddech uderzenia gorąca

aż wreszcie z wyrokiem
bądź z cudowną nowiną
porażająca biel lekarskiego kitla
zwiastuna życia lub śmierci

i wszystko to po to by w końcu
wypowiedzieć te cztery upragnione słowa:

kochanie będziemy mieli dziecko



arabskie noce

Tylko głupcy lecą tam, gdzie anioły boją się stąpnąć.


pustynna przestrzeń

piecze pod stopami
jedwabny dywan
złotym pyłem wysadzany

żongluje ludzkim losem
humorzasta Sahara

róża jerychońska
wiatrem utkana
na moment
w dłoniach trzymana

fatamorgana

sufit z gwiazd
na wyciągnięcie ręki
jakby się walił i gwiazdy
zaszywał w piasku

kompasy szaleją
szepczą na wietrze
duchy przodków

wracam póki jeszcze
widać moje ślady na piasku




Z cyklu Palcem po mapie



one night in Bangkok

kupiłam bilet weekendowy
i jestem

ja - Farang
odziana w tajskie jedwabie
witam cię Tajlandio:
Sabadi Mai Khap

One night in Bangkok
na Khao San Thanon
wśród błyszczących neonów
brzęczących samlorów
klekoczących rikszy

osaczona korowodem
połyskujących straganów
upijam się kwintesencją
dalekowschodniej egzotyki

w Mieście Aniołów
w samym łonie Syjamu
przeżywam swoje setne dejavu
z posążkiem Buddy w tle

od pól ryżowych pachnie
atmosferą orientu
palą się kadzidła
przed obliczem Indry

za to że ta noc
nigdy nie przeminie

Khapukhap Tajlandio



Moja tęsknota jest jak morze (poemat)

I

Ostatni spacer brzegiem
morza w samo centrum
sierpniowego wschodu słońca,
gdzie dzikimi falami żywioł
wzbiera ponad krawędzie.
Skrzypią pod stopami muszle
pogrzebane w piasku,
tęsknota trzepocze we mnie
skrzydłem mewim.

II

Tuż obok w porcie miejscowi
rybacy o ostrych rysach twarzy,
i rybich zapachach,
zaplątani w oka sieci
reanimują spróchniale kutry,
z pasją czyszczą zardzewiałe
kotwice niespokojne po nocnej burzy,
otoczone konturem blasku
jak skarby wyrzucone przez fale.

III

A morze jest dziś w kolorze jego oczu –
turkusowy zawrót głowy,
powietrze smakuje solą,
kusi mętne dno morza,
by zanurzyć się w jego
wzroku na wieki.
Bo wyrwana z jego objęć
usycham jak ryba
opuszczona przez fale.

IV

Ach, ta chwila słona
nad brzegiem morza -
jakże trudno będzie się z nią rozstać,
gdy świt turkusem wdzięczy się
i mieni w oczach.
Ciężko nam być razem
po dwóch stronach czasu,
choć z różnych źródeł bijąc
ku wspólnemu płyniemy morzu.

V

Moja tęsknota jest jak morze–
szalona, niebezpieczna, jedyna,
Zalewa wybrzeża mojej świadomości
i turkusem płynie po ślubnej sukience
bez żadnych pretensji.
Morska bryza niesie zaklęcia
dnia jutrzejszego,
uczę się tych słów par coeur
przez serce, na pamięć.


gdy zima nadchodzi

Bociany lecące znowu
w stronę ciepła,
mimochodem trącają
ramy czasu.

Sny są niespokojne,
myśli potargane,

gdyby tak mogły
wyrosnąć mi skrzydła,
zatańczyłabym z czasem.

Kiedy siedzę sama
przy zepsutym grzejniku,
ubrana w swetry,
owinięta w szal,
nikt mnie nie pyta
czy lubię kakao.

Błogosławione ściany,
które znoszą moją bezsilność.


insomnia

niech sny zostaną tam gdzie sięgnąć ich nie mogę
i rozwijają się dziesiątkiem tysięcy fałd -
miękkie napięcia w nocnej mowie
pod taflą zmrożonego nieba okraszonego
samotnymi konstelacjami gwiazd
z wonią archaniołów na mym oddechu
drażniąc neurony do szaleństwa
bezsenność tańczy na moich powiekach


bo miłość przydarza nam się tak rzadko

"To wszystko bierze się stąd,
że miłość przydarza się nam
tak rzadko…
wtedy
strach na pierwszym planie"

(ks. J. Szymik)



przyklejam twarz do okna
jak dziecko do szyby sierocińca

samotność rozprzestrzenia się w sercu
czai się w kieszeniach
i w pudełkach na listy
pełznie po kablach telefonicznych

przez dziurę wydartą w spodniach
oglądam swoje własne lęki,
rozwija się paskudna choroba
permanentna klaustrofobia

w aptekach deficyt
na miłość


Ekshumacja skrzyni ekstrawaganckiego artysty

Z dębowej komody wykopano jak z mogiły
cedrową skrzynię ekstrawaganckiego artysty.
Bynajmniej nie dla bogactwa trwa ekshumacja

zgnitej skrzyni: wiek – około pięćdziesiąt pięć lat,
wyścielana atłasowymi szmatkami,
które jeszcze nie zdążyły spleśnieć.

Po rozcięciu wieka nozdrza krępuje paskudnie
słodki zapach starzyzny pomieszanej z oparami
rozlanego opium. Jej wnętrze ukrywa pożółkłe papiery –

Traktaty o "Czystej Formie", kompozycję Sonaty
Firtepianowej C-Moll Szymanowskiego z dedykacją,
portrety madame Solskiej, wepchnięte pomiędzy

strony "622 upadków Bunga, czyli Demonicznej kobiety"
oraz listy do Heleny Czerwijowskiej pisane nocami –
takie amitiee amoureuse, ale bez namiętności –

w dodatku pocięte i kwiaty zeschnięte, resztki
australijskiego tytoniu od Bronka Malinowskiego,
pęknięta piersiówka po rozlanym opium,

mocno zakurzony egzemplarz husserlowskiego
"Ideen zu einer reinen phänomenologischen Philosophie".
Na samym dnie leży spróchniała sztaluga -

wszystko to jeden wielki strach artysty ukryty
pod skórą gęstego kurzu, obsesyjny niepokój
ontologiczny zamknięty w brzuchu cedrowego pudła.

Za przepowiednią Tumora Mózgowicza cytuje się,
co następuje: Zgon skrzyni nastąpił z urojenia
w wyniku zaniku metafizycznych doznań.


migranci

Upijamy się nowo znalezioną litością
siedząc samotnie pod Statuą Wolności,
przygotowując five o’clock Smithom –

jednym z wielu w imperium Elisabeth II,
w krainie wiecznych wiatraków
sadzimy żółte tulipany. Wegetujemy

w kołchozach bez gwiazdek i malujemy
ściany na biało próbując uciszyć klaustrofobię.
Uczymy się na pamięć topografii dywanów,

po których nieustannie stąpamy, obce hymny
wyjące z eteru jak wirusy zakażają nam krew,
jesteśmy desperatami, migrantami z przymusu.

Kiedy zacznie nas boleć mentalność obcych
krain, każdy kilometr od domu odczujemy
głazem w serce, drogę powrotną zmęczone

oczy przeniosą w uśpienie, aż pejzaż znajomy
szeptem rozbudzi dusze. Szeroko drżącymi
ramionami spróbujemy ogarnąć ukochaną ziemię.


refleksja o wrażliwości

Koła miasta krążą posępnie,
a zachód słońca pełznie
po lampach ulicznych,
rozlewa się po betonie
jak atrament.

Horyzonty jutra
tak pełne niespodzianek
niebawem świt obróci
w srebrne szkło,
zuchwały wiatr rozsypie
w proch zmienione nocne myśli.

Tracę siłę w każdym ruchu,
gubię się w najprostszym uczuciu -
wrażliwość to jeszcze skarb
czy może już upośledzenie?



Stwórz własną stronę w serwsie poeci.com

ACTON | Wirtualne kartki | Muzyczna.com| Ogłoszenia | Dla webmastera | Katalog stron | Program Partnerski


Wyślij wiadomość e-mail
Twój
e-mail:
Treść: