"Aniołami butelka nie dopita"
to był ten pierwszy krok
wyciągałam do Was ręce
to była chwila oszałamiająca
zamknęłam się kartką papieru
czysty uderzał nam do głów nieboskłon
Aniołami zaś butelka nie dopita*
to były wrześnie wiecznie kasztanowe
zaś ja kończę tutaj
wychodzę na palcach
dziś serce na banicji zatrzymałam
po mnie cicho sza
* z wiersza Rafała Wojaczka "Próba nowego świata"
15.09.2007
Arturze
daleko mieszkają Twoje oczy
agrestowe
jaki jesteś jeszcze nie wiem*
daleko ode mnie babie lato
w dłoniach zamykasz
i popielate dalekie są chłodne jedwabie
okalające kometę szyi
rozmaryny nam pachną
jeszcze sierpniami
daleko gdzie zaczynasz się pszenicą włosów
łabędziem piersi
tam ja się kończę w kolorze blue
spoglądając wciąż wstecz
.
* tytuł piosenki Anny Jantar(jedna z moich ukochanych)
W umieraniu
najgorsze jest to że
śmierć
wyrwie mnie z twoich ramion*
bezbronną
i Ty zapomnisz jak się nazywała
tęsknota
przyjdzie tak szybko że
nie musisz zamykać drzwi do sieni
mnie już nie będzie
przejdę oddechem obok Twojego
ciała
wiatrem
najsmutniej bo w niepogodę
tam tak deszczowo że aż moja skóra
bez Ciebie
cała jestem Altairem
* z wiersza H. Cyganika "***(najgorsze jest to że)"
Każdy po kimś płacze
każdy po kimś płacze
w zamkniętej przestrzeni własnego
ciała
za kimś co pachnie czterolistną koniczyną
i smakuje połową pomarańczy
każdy za kimś płacze
w tę noc srebrną
co by rozprasował skrzydła
i miał w kieszeni apteczke duchowej
pomocy
jak ja za Tobą
i guziki urwane
czyste koszule
a Ty bezgłośnie chmury zamiatasz
Moja Atlantyda
rozmarynowe szeleściły pola
batikowe nieba sercem
które do mnie należało
wsiadałam raz w tygodniu do nocnego pociągu
w nieskończoność
ostatnia stacja mojego życia-
lawenda i starość
kiedyś w śmierci utonę
***
uprawiasz moją duszę
zaćmieniem słońca
burzą cienistą
jesteśmy jak rozbitkowie
a wśród nich moja głowa zmącona olejnie...
***
moje serce jest teraz
namiętnie zajęte
tylko Twoje
niebieskie morze i żagle*
*cytat zapożyczony z wiersza Miłosza "Dar"
Pamięci W.K.
przypominasz mi anemonów
taniec
herbacianym mi jesteś żółtoziemem
po ulewie łez
paciorki koraliki
koniki polne
w kapcie góralskie
i świat palcem przebyty
od długości do
szerokości
wpół po śmierci
jesteś mi Antaresem
wysoko Twoje
Elizjum
z Panem Bogiem
Gdy cisza
nie śpimy
a oblane atramentem cumulusy pod jaśkiem
nie smucimy się
a rosa na policzkach późną zimą
nie zamarzamy
a szronem przykryte struny głosowe
kochamy
a cisza
Na księdza Twardowskiego
On ciszą co mój szkielet umacnia
z trudem
On językiem myśli pominiętych
ranną w poduszce ważką
On przedłużeniem dni tych z gorliwością malowanych
bukietem zasuszonych dalii
On sobą i mną
zakochaną
I nie mam nic
kończę się słowem Ty
dniem nie dzisiejszym
z rozpaczy
kończę się warkoczem rozplecionym
kończę sie Twoim krwiobiegiem
Rozmowy moje
rozmawiamy po cichu
sobą rozmawiamy
całkiem zakryci puchem ciężkim
rozmawiamy ze sobą błacho
nie o kochaniu
rozmawiamy słowami
co jak latawce przelatują pomiędzy nami
rozmawiamy ustami wieczornymi co jak chmurne hamaki niosą nas
rozmawiamy rozwartymi bębenkami
rozmawiamy jak Ty ze mną
sobą karmieni
Dla T.
W mojej podróży
jesteś ostatnim zakrętem
przemierzam Cię niemalże spojrzeniem
dyskretnie
wyczuwam Twój chłód swoim chłodem
choć może to ja
umieram
nie musisz mnie kochać*
to wystarczy kiedy trzymam rękę
na twojej nieobecności*
widzisz
to rozdarte drzewo do Ciebie zwrócone-
moje serce
* z wiersza Cohena "Nie musisz mnie kochać"
Nieznajomi nie odchodzą
spadasz pierwszym śniegiem
październikiem na bezwiedność naszą
po co pukasz
prawie otwarte
westchnienia.
po co piszesz dla mnie
goni czas.
umierasz niezaspokojeniem
po mnie.
Szafa
umykały moje lęki przez drzwi
od szafy
dębowe słoje miodowe odstraszały wampiry
samotność
roznosił się jeszcze wczoraj zapach bawełny
czekolady nadziewanej spod kapelusza
ortalionowe palta szumiały dziko
wiśniowym polem
anioł w szafie drzemał
na górnej półce
obok mojego życia niespokojnego
i jego fiszbinowej nostalgii
***bezsenna żegluga
jestem mglista i w rozmazanej
łodzi łapię ruchome wydmy
fal międzyczasu zetlonego
oniryczne kolaże chmur na
niebie zamykają się
sercami
żegluję we śnie
na jawie
jestem bezsenna
Najdroższej J.K.
* "Tak bardzo mi do ciebie blisko(...)" z wiersza Kofty Bliskość ciszy
widzę Cię rozstrojoną łzą błękitną
melanż słów i czułości
tak bardzo mi do Ciebie blisko*
serce nosisz na dłoni
widzę Cię białowłosą
porcelanową
i tak mi do Ciebie blisko*
że aż moje przedramię szałwią
nasączone
Tobą
Była ona
"Była potrzeba życia, była śmierci potrzeba.
Była (...) potrzeba miłości"Rafał W.
krążą w powietrzu oddechy moje i jej
jak zawilce w śniegu
utopione w pojedynkę
jej postaci nadaremny widnokrąg
cierpienia mojego przedłużenie
mimowolne
ona i ja niespełnione
ja wiecznie
Gwiazdy. Albedo wspomnień
*
* *
zatarte są przędze samotnych ramion
Twoich gwiazd
Ty w żyto ubrany północne
gdy widzę Cię spokojnym
albedo mnie
Z tamtych godzin
z tamtych godzin nie ma
aromatu zaklętej cherry
widoku nocnych lamp
piżmowych
rzadkich moich uśmiechów
z tamtych godzin
wodorostem
kometą
liściem
okrył mnie czas
|