SkarbNiedziela, lipiec 25. 2010
Ślady
Użyj tego linku jeśli chcesz stworzyć Ślad (Trackback) do tego wpisu
Brak Śladów
Komentarze
Wyświetl komentarze jako
(Płasko | Wątki)
Leśmianowsko.. super.
Tylko dwie rzeczy: "wśród wrzosów" bym napisał - lepiej mi brzmi - to raz. A dwa, to czy na pewno za plecami ta "nicość i zatrata"? Nie mówię, że tak nie może być, ale zwracam uwagę, że to bardzo ważne. Kierunek bowiem był do krawędzi świata i pytanie, czy świadomie ich od niej odwróciłeś, by, nie widząc jej, w nią wpadli czy też kierunek jest ten sam, ale to nie poza krawędzią świata szumi zatrata, ale za nimi - w upadającym świecie, do którego należąc i oni upadają? A może powinna być przed nimi - bo to kraniec świata, granica realności, za którą jeśli przejdą - wykopując skarb - element bajkowy - znikną..
Dzięki za przeczytanie i pochylenie się nad wierszem. Bajka leśmianowska, owszem. "Wśród wrzosu" - wiadomo, że liczba mnoga, tak jak np. "po wsiach pełno bzu". Kierunek nie tak istotny, moim zdaniem, bardziej istotne jest to, że mimo iż są początkowo ostrożni, to tak do końca nie zdają sobie sprawy, co im grozi, i tej czającej się bardzo blisko, tuż za plecami, nicości, tak w pełni nie czują. Trochę jak współcześnie kierowcy, którzy wszyscy doskonale wiedzą, że szybkość jest niebezpieczna, ale wielu mimo to pędzi na złamanie karku.
Pisząc, nie tyle o kierunku myślałem (w sensie geograficznym), co o bliskości niebezpieczeństwa. Pozdr.
Nie tyle liczba mnoga ile dopełniacz cząstkowy (tak mi się zdaje), a "wrzosów" po prostu lepiej brzmi według mnie - rym jest lepszy z tym "w" na końcu.
A co do kierunku - moim zdaniem nicość jest blisko ale nie za plecami, tylko przed nimi - jeśli posuną się krok do przodu przepadną - jeśli będą nadal ostrożni i się cofną, nic im się nie stanie.. np. tak - nie słyszeli, że tam szumią nicość i zatrata..
I też nie o geografię mi chodziło lecz o pewne schematy myślowe - czy niebezpieczeństwo jest przed czy za nimi, bo w ich sytuacji jest to pytanie właśnie o jego realność/mistyczność, o to czy je przynoszą ze sobą czy napotykają w drodze, czy mogą się przed nim cofnąć czy nie..
A przyczepiłem się, ponieważ po przeczytaniu tego dwuwiersza po raz pierwszy nie mogłem sobie wyobrazić ich sytuacji (moje pierwsze rozumowanie szło razem z nimi do krawędzi świata i logicznie nicość powinna być przed nimi), musiałem na chwilę więc przerwać czytanie, a to trochę wytrąciło minie z nastroju, co przy takim wierszu zdarzyć się nie powinno..
Zbyt dosłownie Pan to czyta. Gdy turyści idą szlakiem i przysiądą na chwilę na odpoczynek, to każdy siada jak mu wygodnie, a nie w kierunku marszu. Gdy w nocy stanie się na górze, to bywa ciemno tak bardzo, że zda się, że nicość jest tuż za każdym pobliskim kamieniem lub skałą. Bohaterowie wiersza nie upadają w nicość w przód ani w tył, tylko dokładnie nie wiadomo gdzie, bo po szamotaninie i bójce.
Ja nie biorę tego dosłownie, tylko dla mnie każde słowo w wierszu ma znaczenie. Kierunek naturalny i logicznie się narzucający jest do przodu, więc zaczynam się zastanawiać, jaki miał autor powód, by ten kierunek odwrócić.
Wiersz początkowo cieszył się, że Pan się nim zainteresował i nie protestował nawet, gdy zaczął go Pan rozbierać, ale niestety na więcej pozwolić nie jest skłonny... To żart, oczywiście.
Sam Pan swoich wierszy do końca nie tłumaczy, mówiąc - to taka impresja, nic więcej powiedzieć nie mogę. Wiersza tak naprawdę nie da się rozebrać na śrubki, bo to nie mechanizm zegarka. Dla mnie wiersz jest raczej podobny do żywej istoty, jest jak sarna przemykająca w cieniu, w zaroślach. Albo dostrzeże się ją teraz, taką jaka jest, albo nie. Przepadło. Widocznie nie dla Pana ten wiersz. Pozdrawiam i żegnam się życząc miłych wakacji / urlopu.
Cieszę się, że wiersz się cieszył, ale pozwolić nie jestem skłonny na tłumaczenie żartów, bo moja - jako adresata żartu - inteligencja się nie cieszy opinią takiej, której trzeba go tłumaczyć..
Ale do rzeczy - co do mojego tłumaczenia wierszy, to owszem, ja ich nie tłumaczę, a to dlatego, że wiersz ma się bronić sam, jeśli się nie broni, to albo jest zły, albo czytelnik się nie przyłożył - jeśli czytelnik pokaże że się przykładał i nie zrozumiał, to wiersz wymaga przeróbki. Natomiast w sytuacji, do której się odwołałeś, Mirosławie, byłem proszony o dodanie czegoś (jak zrozumiałem w treści wiersza) a nie o tłumaczenie. I może nie do końca zgadzam się, że wiersz nie jest mechanizmem, ale nawet jeśli, jak twierdzisz, jest żywą istotą, to dobry będzie wtedy, gdy będzie siebie świadomy i gdy będzie wiedział dokąd się kieruje.. A zwracam się do Ciebie po imieniu w myśl skierowanych do Herberta słów Przybosia bodajże, że poeci się nie tytułują - mam nadzieję, że nie będziesz miał mi za złe..
Oczywiście, że za złe nie mam i w inteligencję nie wątpię. Miłego lata.
coś pan tutaj bajki dla dzieci pisze?
wiersze dla dzieci? na tym portalu? (tego jeszcze nie było). bo chyba za poważny utwór poetycki to pan tego nie bierze...
Panie Mirosławie, dla poprawy samopoczucia dedykuję coś równie lekkiego:
"Gdy się o skrzypcach wypowiada kowal, bo struny są stalowe, znaczy że stanął świat na głowie, albo już są wartości nowe." Pozdrawiam, Kazimierz |
KalendarzWyszukaj na stronieKategorieAdministracja blogiem |