Czwartek, marzec 11. 2010
Zapraszamy wszystkich na II Ogólnopolski Festiwal Poetycki WARTAL, który odbędzie się w dniach 27-29.08.2010 w Gorzowie Wlkp., a prowadzony będzie przez Annę Piwkowską, Martę Podgórnik, Karola Maliszewskiego i z ramienia organizatorów przez Marka Lobo Wojciechowskiego oraz Karola Graczyka.
Rozkład jazdy oraz dalsze informacje poniżej.
Ciąg dalszy "II Ogólnopolski Festiwal Poetycki WARTAL"
Czwartek, marzec 11. 2010
Ali
Dajesz mi znaki naszym tajnym szyfrem.
Rozkoduję, odczytam je wszystkie :
twojej dłoni mimowolny gest,
zamyślenie i uśmiech niewinny,
i spojrzenie, rumieniec na poliku
tak nikły, że trudno się domyśleć, czy jest...
Są niczym słowa w pradawnym języku,
których prócz nas nie zna nikt inny...
Czwartek, marzec 11. 2010
ile odcieni ma jasność
w nieskończoność
przyobleczona
nocą
gdy gasną dni
snujące się wśród cieni odbicia
rzeczywistości rozdotykanej
rozedrganej
w melodii
uderzeń trwania
czy to rytm Ciszy
czy posmak jej brzmienia
między nami
Światło
Czwartek, marzec 11. 2010
tak jakby ktoś zapukał do głowy
Elizo Kaminsky
walczyłaś twardo i mężnie ale możesz już spokojnie rozłożyć nogi
targowałaś i byłaś obiektem przetargu lecz nie daj się zwieść szeptom spod stołu bo tak naprawdę ty tu rządzisz
późnym wieczorem wygnasz się do chaty wcale nie złapałaś gumy siostro
Środa, marzec 10. 2010
Łzy bólu zakryły rzęs matczynych cienie.
Siwy kosmyk wczoraj kruczoczarnych włosów.
W mroczny kir ubrane radosne wspomnienie,
pełne dziecięcego gaworzenia głosu.
Wesoła tapeta w puchate zajączki,
szydzi wielobarwną tęczą nad kołyską.
Nikt już nie wyciągnie do zajączków rączki…
Panie Boże powiedz – dlaczego to wszystko?
Na poduszce w kotki przez nią haftowanej,
zostało wspomnienie blond niesfornych loczków,
I jej ciepłej twarzy szczerze roześmianej,
kiedy się cieszyła z pierwszych synka kroczków.
Dziś zamiast kołyski, drewniana trumienka.
Otulony kocykiem i białą kołderką.
opiekuńczą, czułą, ciepłą matki ręką,
by go zły chłód ziemi w dole nie dosięgnął.
Na półce zostały dwie pluszowe żabki,
i na misiu brązowe małych ustek ślady.
Różowej pacynki ubrudzone łapki,
od czułych całusów pełnych czekolady.
Konik na biegunach nigdy nie doczeka,
aż na grzbiet mu wskoczy śmiech dziecięcy szczery.
Pozostały tylko złocąc się z daleka,
wyryte dla pamięci nagrobne litery.
I odbity na bladej twarzy zasmuconej,
kalejdoskop zdarzeń i matczynych wzruszeń.
Zamiast kołysanki do snu mu nuconej,
szept modlitwy cichej za niewinną duszę.
Gdy ludzkie współczucie kurzem się pokryje,
wyblakną misie i pacynki bez ról...
Ona zawsze czas znajdzie by przysiąść na chwilę,
i w drewnianej kołysce ukołysać ból…
Środa, marzec 10. 2010
Sekcja Literacka Towarzystwa Miłośników Ziemi Świeckiej w Świeciu przy współudziale Urzędu Miejskiego w Świeciu oraz Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji ogłasza
XXV Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Jana Jakubika
W OKP mogą uczestniczyć wszyscy twórcy, bez względu na wiek i przynależność do literackich organizacji. Tematyka wierszy nie jest ograniczona. Każdy autor może nadesłać 5 wierszy nigdzie dotychczas nie publikowanych. Mile widziane będą utwory nawiązujące do przemian zachodzących w Polsce oraz wiersze o Świeciu i Ziemi Świeckiej.
Ciąg dalszy "XXV Ogólnopolski Konkurs Poetycki TMZŚ w Świeciu"
Środa, marzec 10. 2010
pt. „Skarby morza” Świnoujście, 15.05 - 22.06.2010 r.
Organizatorzy: · Miejski Dom Kultury w Świnoujściu, · Klub Literacki „Na Wyspie” w Świnoujściu, · Wydział Edukacji, Kultury i Kultury Fizycznej U.M. Świnoujścia, · Miejska Bibliotek Publiczna w Świnoujściu.
Cel konkursu: · Podkreślenie znaczenia „Dni morza 2010” w Świnoujściu · Promocja kultury, miasta Świnoujścia i tradycji morskich.
Ciąg dalszy "Konkurs literacki o nagrodę Konika Morskiego"
Środa, marzec 10. 2010
Oczy masz takie piękne.
Chyba mi serce pęknie,
jeśli zobaczę w nich łzę.
I nie będzie nadziei
- pęknie i się nie sklei -
więc proszę – nie smuć się.
Pewna jak gwiazda północna,
krucha, a jednak mocna,
ta między nami nić.
Sercem jak filiżanką
miłość jak kawę z pianką
chcę razem z tobą pić.
Wtorek, marzec 9. 2010
Dzień jak czarodziej z waty cukrowej. Uciekałem boso przed straszliwą osą. Dwa miesiące w gipsie – to ten pierwszy raz jak życie pokazało,
że nie mogę mieć wszystkiego wtedy, kiedy chcę.
Choć pamiętam też dzień, był koniec sierpnia, wypłynęliśmy z ojcem na jezioro Nętno.
Skończyły się wakacje, buchnęły balony. Wróciłem po maturze pijany do domu.
Album był otwarty –
To zdjęcie, na którym prowadzę go
w szpitalnej sali – było jak te moje świadectwo dojrzałości.
Które ściskałem w dłoni – tak to po raz drugi, powiedziało mi życie, że nie mogę mieć wszystkiego, wtedy, kiedy chcę.
Wtorek, marzec 9. 2010
My – na moście, przechyleni,
w dół patrzymy rozbawieni,
nie widzimy tego jeszcze,
że odpływa, już daleki,
już niejasny, pełen cienia
chwiejny obraz w nurcie rzeki.
Już za późno, trochę szkoda,
dostrzegamy to zdziwieni,
że czas bierze tak jak woda.
By niczego nie uronić,
przechodzimy most w milczeniu,
dłoni twej nie puszczam z dłoni.
Poniedziałek, marzec 8. 2010
Biegniemy w głąb parku aleją,
skaczemy przez wielkie kałuże.
Jesień to sny, sny i podróże...
Na drogę spadają kasztany.
Policzki twe płoną jak róże !
Jesień to z tobą w jesień podróże...
Katedry chmur w górze nad nami,
my w drzew gęstwinie, w liści purpurze,
my i nieśmiałe ku sobie podróże...
Spoglądasz na mnie, twe oczy się śmieją !
Niech tak zostanie, niech trwa jak najdłużej
jesień i nasze w siebie podróże...
Poniedziałek, marzec 8. 2010
Jesteś jak rozkwitły przed chwilą kwiat
Zakrywasz swymi płatkami me zagubienie
Delikatnie chciałbym Cię dotknąć, nie zranić
I słowa dwa tak trudne choć piękne powiedzieć
Największy mróz jest przy Tobie ciepłem
Twarde sople złości topisz swoją dobrocią
Nie przejadę przez rzekę bez silnego mostu
Uwierz więc w siebie i przepraw mnie dłonią
Oprzyj się o mnie i nie bój się o nic
Zburzę porządek zaświatów byś była bezpieczna
Oprzyj się o mnie, nie musisz nic mówić,
Słowa są przeszkodą, gdy cisza jest tak piękna
Myśląc o twoich włosach wspominam anioły
Które kiedyś przyniosły mi nadzieję
Masz ją teraz w swoich jedwabnych dłoniach
Będących dla mnie rajskim ukojeniem
Twoje oczy są ogromną oazą szczerości
Jestem rozbitkiem i trafiłem właśnie tam
Chciałbym patrzeć w nie do końca mych dni
Lepsza jest śmierć z zachwytu niż ta którą znam
Przytul się do mnie i nie bój się o nic
Niech usychają gałęzie i puste oblicza
Przytul się do mnie, to co złe lepiej zgubić
Zło przemija a dobro nigdy nie znika
Kiedy spojrzeniem można zwrócić komuś duszę
Trzeba to zrobić, ani chwili nie zwlekać
Uwierz więc proszę i przytul się do mnie
Wypełnij me serce, pozwól mu już nie czekać
Największy sukces traci swój smak bez Ciebie
Tak trudno jest się starać, gdy nie patrzysz
Obiecuję jednak, że nigdy cię nie zawiodę
Uwierz mi, proszę i pozwól się nie martwić
Bądź zawsze przy mnie i nie bój się o nic
Dalej rozświetlaj drogę zagubionym
Bądź zawsze przy mnie, nie daj się nudzić
A czas bez Ciebie niech będzie straconym
Abyś mogła dojść gdzie zechcesz ze swą magią
Dywany z kaszmiru rzucę Ci wróżko pod stopy
Wiem doskonale, że te słowa tak niewiele znaczą
Lecz są dla mnie dłuższe od snu polarnej nocy
A jeśli przyjdą kiedyś dla nas gorsze dni
Obejmę Ciebie mocno i zaszepczę do ucha
Będę grał wciąż na różowej gitarze uczuć
Melodię łagodną… a Ty tylko słuchaj
Bądźmy zawsze razem, nie martwmy się o nic
Serca dwa niech się złączą łańcuchem na wieki
Bądźmy zawsze razem, przestańmy się bronić
Ludzi można, lecz dusz się nie da rozdzielić
Poniedziałek, marzec 8. 2010
w momencie
kiedy zamykasz dłonie
godzę się chociaż brakuje tchu
ustami drżącymi jak liście
chwytam powietrze
i już wiem ile ciepła ma słońce
jednak
wykręcam się z obietnic
jak z sideł ptak
tuż przed ostatnim aktem
Niedziela, marzec 7. 2010
Pamiętacie z dzieciństwa pudełka pamięci,
zakopane w piasku dla nowych pokoleń?
Ja chcę taką kapsułę ziemi dziś poświęcić,
lecz powkładać do niej, to co może boleć…
Wkładam z lat dzieciństwa swój pamiętnik stary,
w którym dni minione zwięźle opisałam.
Wkładam do jej wnętrza ciemne okulary,
pod którymi nie raz siniaki skrywałam.
Wkładam do kapsuły stary rzemień Ojca,
którym nas katował niemal dnia każdego.
Wyzwiskom i razom wciąż nie było końca.
Nikt z nas tylko nigdy nie wiedział dlaczego…
Wkładam do niej zdjęcie mojej Matki w czerni…
I misia od brata, krwią zachlapanego.
Którego mi podał leżąc już na jezdni,
zanim młode życie uleciało z niego…
I wkładam obrączkę złotą moją ślubną,
która jak kajdanki na palcu trzasnęła.
I stała się drogą krzyżową mą zgubną,
więc chcę by dziś w grobie na wieki spoczęła.
I wszystkie złe myśli zakopię w kapsule…
To co do mnie wraca każdej nocy marą…
By na zawsze odeszły wspomnienia ponure.
By na wieki została niepamięci czarą…
Sobota, marzec 6. 2010
Powiedzieli świetny wiersz tak jak świetny jest poranek dla użytkowników nocy polarnej Przecież przed chwilą wypili dużą czarną
Powiedzieli świetny wiersz tak jak świetny jest łyk zimnej wody dla każdego Fillipidesa Przecież woleli oglądać tańczących celebrytów
Powiedzieli świetny wiersz podobny do pierwszego odpiętego podczas nocy poślubnej guzika Przecież używają afrodyzjaków i kompotów bez owoców
Powiedzieli świetny wiersz dzieląc się zmuszoną ekstazą poznają nowe języki mając plamy na własnym
dzieląc się porno zachwytem nie znając własnej ubogiej anatomii
Powiem fajnie dajcie mi jeszcze więcej pałeru bom fajter
|