Czwartek, marzec 18. 2010
Jak nić pajęcza, krucha i zwiewna,
ulata, wraca jeszcze, niepewna,
źdźbeł traw, gałązek w locie się łapie,
tak jest z pogodą wczesnej jesieni.
Brzoza pożółkłym liściem się mieni,
a już czeremcha czernią w piach kapie.
Dni moje pełne ciszy i marzeń
nad puste pola i w gęstwy zdarzeń
lecą, padają nieprzytomnie,
jak w piach owoce, jak liście w trawę.
Owoce słodkie, gorzkie zarazem,
o smaku, którego nie sposób zapomnieć.
Czwartek, marzec 18. 2010
pośpiesznym przez życie
co nie znaczy szybciej
ale mniej dokładnie
na zniżki obniżki
rabaty i straty
na gapę
liczne przesiadki
wpadki wypadki
postoje
pośpiesznym przez życie
bo na ekspres mnie nie stać
Czwartek, marzec 18. 2010
ciemność zapaść nie może
choć już dawno zgaszone światło
to Ty tak cudnie jaśniejesz
miejsce w szeregu pokazując gwiazdom
ciemność zapaść nie może
choć zasłaniam nerwowo lico księżyca
to moja do Ciebie z serca pożoga
wciąż postać jego zawstydza
ciemność zapaść nie może
i daj Bóg niech nie zapada
bo po cóż iść w tan z Erebem
gdy ma miłość Twej zorzy się domaga?
Środa, marzec 17. 2010
U kresu długiej podróży
za drzwiami – z jesienią słotną,
z wiatrem marszczącym kałuże
pozostawiłem samotność.
Zaciszny pokój. W zamroczu
śmieją się skry twoich oczu.
Będziemy sobie dziś mościć
wygodne miejsce w ciemności.
Cicho, jak jeszcze nie było...
Słuchamy w siebie wtuleni
tchu, szumu krwi, szmerów w sieni.
Pst... Idzie już, zbliża się miłość...
Wtorek, marzec 16. 2010
Drewniany mostek przy leśnym wzgórku,
spękana kora wysokich sosen,
ufne, radosne spojrzenie córki
podczas powrotu z ciepłej polany,
i drzew przy drodze znajome cienie,
na dachu w gnieździe klekot bociani,
i strumień dźwięcznej, barwnej muzyki
płynący sennie w ciszy wieczoru,
i w twoich oczach marzeń płomyki
- to już wystarczy, bym miał ostoję,
z dala od zgiełku jak niedźwiedź w gawrze
leniwie mruczał zaklęcia swoje.
Wtorek, marzec 16. 2010
Na wiecu
powiedział A głosem stanowczym jak przystało na polityka powiedzieć B już nie zdążył ramiona skulił i uszy zatykał
Doświadczony
krytyk na krytykanctwie poślizgnął się krytycznie nową modą w krytyce nazwał to błyskawicznie
Uczestnik bójki
najgorsze w tym wszystkim było to że sam nie wiedział o co tak naprawdę szło
Wtorek, marzec 16. 2010
Tam, gdzie powstają pioruny są szczeliny.
To przez nie patrzę.
Poniedziałek, marzec 15. 2010
A więc cóż po mnie pozostanie…
Na portalu konto, Wierszy parę, Bilet do Toronto, Sen, co stał się koszmarem…
...I te serca złamane, Utopione nienawiścią, Miłości niewykorzystane, Które z losem się ziszczą…
Wiele zła i podstępów, Bólu, gniewu, łez, Jak czarnych rycerzy zastępów, Niszcząc wszystko, co wkoło jest…
Poniedziałek, marzec 15. 2010
Pierwsza zmarszczka na czole, pierwsza smużka cienia
(może to kosmyk włosów przez powiew odwiany ?)
- przypomniała się sama w chwili zamyślenia...
Znamy się od tak dawna, tyle już za nami.
Nasza miłość – jak dzieci – rośnie i dojrzewa...
Skończył się już wieczorny spacer po ogrodach.
Śmiejąc się, głośno tupiąc wchodzimy po schodach.
Ciepłem dłoni zmarznięte policzki rozgrzewasz.
W tygielku kipi kawa, wlewam ją do szklanek.
Nad stołem wonna para miesza się z półmrokiem.
Lampy wielki abażur patrzy żółtym okiem,
jak płynie w nas, przepływa czas nieubłagany.
Niedziela, marzec 14. 2010
Nie ma już błysku Takiego jak kiedyś Po życia wyzysku Została dziś mgła
Wolność przygasła Rozwiał ją wiatr Ta droga dorosła To życia teatr
Nie przyszła ma wiosna Kalendarz zamarł Ta miłość radosna To tylko banał
I proszę Cię nie mów Tak piękny jest świat Bo miłości ateistów Przybywa od lat...
Niedziela, marzec 14. 2010
dzisiaj pobiegnę do lasu odpocząć tam nie muszę odpowiadać myśleć by wszystko wiedzieć
gdyby słyszeć tylko co drugie słowo sens byłby bardziej zrozumiały
wszystkie kierunki są wolne omijam tylko wczorajsze ślady za każdym razem inaczej
drzewa bardziej czują nie cofają się kiedy potrzebuję oprzeć się z zamkniętymi oczami
mam czas złapać się za serce
Niedziela, marzec 14. 2010
Nic się przecież nie kończy, wszystko trwa, jak trwało,
w pamięci, co nie roni nawet błahej chwili,
choć nie ma dzisiaj ze mną tych, co kiedyś byli,
choć, co w proch nie runęło, to się w dym rozwiało.
Nawiedzają mnie często myśli nasycone
wspomnieniem dawnych smutków, wczorajszych radości.
Czego nikt nie pamięta, to we mnie wciąż gości,
wszystkie skarby dzieciństwa chowam w piąstkach dłoni.
Mieszkają we mnie razem prawdziwi tak samo :
mały chłopiec biegnący po piasku na plaży
i ten – już siwiejący – z mijających zdarzeń
kreślący w ciszy serca mapę pogmatwaną...
Sobota, marzec 13. 2010
PYTANIE ZASADNICZE
Do kogo ta przygana:
„młodzież źle wychowana”.
MĄŻ ZA-D-UFANIA
W sprawach prywatnych
- nieadekwatny.
OJ TAK
Mało kto wie z góry,
że powiela
- bzdury.
NIE BOLI
Nie boli od przybytku głowa,
zwłaszcza, gdy się ją dobrze schowa.
Sobota, marzec 13. 2010
nie mów mi o popiołach kiedy jeszcze krew uderza i mogę śnić o dalekich podróżach zmagać się z wiatrem
pozwól mi unieść ramiona z braku tchu wzbić się ponad ruiny
dzisiaj potrzebuję zawrotów bujania w obłokach jak zwykle pokręcę się w kółko popatrzę z góry
po wszystkim zawsze budzę się z bólem głowy kiedy spadam na cztery łapy
Sobota, marzec 13. 2010
Śnieg lepi się do okien, wkrótce koniec roku.
Siedzisz cicho w fotelu myślami zajęta
i w dłoni trzymasz kartkę zżółkłą od półmroku.
Myślisz o podarunkach na bliskie już święta.
W kątach kryją się cienie obce i nieznane.
Lampa spogląda żółtym, przymrużonym okiem,
jak rozlewam herbatę z czajnika do szklanek,
jak jej zapach się miesza ze światłem i z mrokiem.
Za oknem gałęziami drzew wichura miota.
Na świeczce tańczy płomyk, cień rzuca na ścianę.
O, jakże są mi drogie i jak bardzo kocham
twe dłonie pełne ciepła, oczy zadumane.
|